odpoczynek

kilka dni temu oddałam ostatni album kończąc tym samym mój ślubny sezon 2008 :) Mam teraz kilka tygodniu luzu - hektolitry czerwonej i zielonej herbaty, mój wielki kubek i kolejne połykane książki. Jeszcze muszę się dostosować do tego rytmu, ciągle gdy budzę się rano jest we mnie niepokój - musisz wstać! musisz coś zrobić! usiądź do komputera! odpowiedz na maile! Ato nie tak... mogę się pobyczyć teraz w łóżku do 12 (chociaż nie potrafię ;)) mogę spędzić 8 godzin pod rząd czytając kolejne książki (to potrafię :):) mogę się gapić przez okno na swoją ulubioną latarnię zaokienną (tak - mam taką, najbardziej lubię gdy jest wieczór, ona w dół puszcza żółty trójkąt światła a ja w tym świetle widzę zacinający deszcz. To lubię)
Mam chęć porysować, pomalować, rozmalować się w barwach i czuć ogarniający spokój i lenistwo.