dla mnie leniwe bo większość pracy zrobił Maciek, a ja wg jego wskazówek leżałam i pachniałam ;) Takie kucharzenie M-urodzinowe i z okazji możliwości spędzenia ze soba niedzieli.

Pochwała prostoty po raz kolejny, rozmrożone krewetki wrzucamy na rozpuszczone masło gdzie już wczesniej wcisneliśmy kilka ząbków czosnku. Dolewamy dobrego białego wina, pieprzymy, solimy, przykrywamy. Jemy z dodatkiem dobrego delikatnego pieczywa i schłodzonego białego wina.


A deserowaliśmy się z ciastem francuskim, ciacha nam troche popękały - ale dodało im to uroku ;) w środku podstawa były banany skarmelizowane z cynamonem plus wariacje owocowe, a to maliny a to mus brzoskwiniowogruszkowy. Pożerane z odrobina lodów waniliowych.




Dobre było.

Wracam do pracy, rawzarawemrawzarawem :)
Name:


Komentarze:

24.09.2008 :: 21:37 :: 78.30.93.197
len
nie mówi się, ale może od teraz zacznie się mówić ;)

24.09.2008 :: 15:38 :: 81.15.151.90
betko
język mi do dupy ucieka.
mówi się tak w warszawie?
:)