szamaleny at ownlog '06

nicnierobienie


Link 11.06.2008 :: 10:57 Komentuj (3)
przepraszam za długą przerwę ale niech was tytuł posta nie zwiedzie, przerwa nie wynikała z nicnierobienia a raczej odwrotnie, z zasypania pracą zupełnie

a tak bym chciała tak jak Perełka, położyć się do góry brzuszkiem na słońcu i cichutko mruczeć przez całe dnie


papryka nadziewana


Link 12.06.2008 :: 20:14 Komentuj (1)
sie gotowało z Maćkiem wczoraj!
Maciek dostał pęczek rukoli i pęczek kolendry, trzeba było coś z tym zrobić. PO inspiracji przepisem znalezionym w necie wyszły nam papryki nadziewane kuskusem, z fetą i pomarańczami.
A więc idzie to mniej więcej tak.
4 - 5 papryki duże i kolorowe
z 200 gr kuskusu
opakowanie fety
pęczek kolendry
cebula
3-4 ząbki czosnku
kilogram pomarańczy

papryki przekrajamy, czyścimy i chwilę podpiekamy w piekarniku co by zmiękły
kuskus przyrządzamy typowo (woda +sól albo bulion)

przygotowany kuskus mieszamy z przesiekanym pęczkiem kolendry, drobno posiekaną cebulą, wyciśniętym czosnkiem i wyciśniętym sokiem z 2 pomarańczy (wyszło mi ok 0,5 szklanki)+sól+pieprz+odrobinacukru+łyżeczka startej skórki z cytryny

papryke napełniamy gotowym farszem, na to kładziemy kawałki fety i cząstki pomarańczy
zapiekamy 15 - 20 minut w 190 stopniach

do tego była sałatka banalnie prosta z rukoli

duży pęczek rukoli, pomarańcza albo i więcej ocet balsamiczny, oliwa, czosnek, sól, pieprz

przyrządzamy dressing i polewamy rukolę i pokrojone na kawałeczki pomarańcze, na czas jakiś do lodówki

do tej sałatki zabrakło mi kilku orzechów włoskich ale przebolałam

popijamy szprycerkiem czyli białe lekkie wino+lód+woda gazowana

smacznego!


surowo


Link 19.06.2008 :: 21:59 Komentuj (0)
bo ostatnio jeśli ryba to sashimi jeśli mięso to najchętniej najlepsze i krwisto "blue" ostatecznie rare...


co sie dzieje?

foccacia


Link 21.06.2008 :: 11:39 Komentuj (0)
piję dziś chłodną zieloną herbate wymieszaną z sokiem jabłkowym, lekkiego kaca leczę - lekkiego bo czy może być ciężki nawet po duzej ilości Mochito? :)

zrobiłam wczoraj foccacię - maszyna do chleba znów pokazała klasę, bo mi wystarczyło wrzucić produkty i wyjąć ciasto które mi później dwa razy z miski uciekło.
Do foccaci były dipy - salsa pomidorowa, raita z szczypiorkiem i granatem oraz tzatziki. By dopełnic miszmaszu kulturowego sałatki były dwie - grecka i turecka z kaszą kuskus i miętą. A później pojawiła sie jeszcze salsa serowa i naczosy. To wszystko z okazji parapetówki :)

to może przepis na foccacię? może komuś będzie się chciało zrobić - nawet ręcznie, wbrew pozorom proste to jest i banalne.
500g mąki chlebowej
300ml wody
3 łyżki oliwy
7g drożdzy instant
łyżeczka soli, odrobina cukru

ciasto wyrabiamy w maszynie, albo ręcznie ugniatamy, gdy już będzie sprężyste zostawiamy w misce do wyrośnięcia. Później znowu chwilkę pomiętosić, zostawić a na koniec podzielić jedną kulę na dwie mniejsze i rozciągnąć na placki. Placki zostawić by sobie chwilkę podrosły. Blachę na której je pieczemy warto natłuścić, tak jak i warto polać albo posmarowac oliwą wierzch ciasta.

ja do części dodałam zeszkloną i skarmelizowaną cebulkę, część była z oliwkami czarnymi które powtykałam na wierzchu, część z rozmarynek świeżym i cieniutkimi plasterkami pomidorów.

Pieczemy to ok 20 minut w temp 200 stopni, jeśli dodajemy na wierzchu dodatki to warto ciasto przykryć folią aluminiową, a zdjąć ją kilka minut przed końcem pieczenia - wszystko się upiecze a dodatki się nie spalą.

JA zrobiłam ciasto z 2 kg mąki, wyszły z tego 4 ogromne placki (coś jak duża pizza każdy) ale bardziej puchate i grubsze. Akurat by maczać to w sosie i nieelegancko ale jakże przyjemnie pochłaniać.

a jeszcze co do parapetówki


Link 21.06.2008 :: 11:59 Komentuj (1)
to nie powiem, najbardziej mnie ujęły prezenty kulinarne :)

zestaw świeżych ziół (oregano, bazylia, rozmaryn, kolendra, mięta, rukola, tymianek)

wino mołdawskie i ulubiony Maćkowy shiraz

i od Olity - pyszności z Włoch, oliwa z pepperoni, miód z truflami (do serów do serów :) ) ręcznie robiony makaron prosto z Italli , oliwki specjalne i czekoladki ręcznie robione


MNIAM
!


jak magdalenka


Link 26.06.2008 :: 13:16 Komentuj (2)
jak magdalenka Prousta

dziś odszypułkowując fasolkę szparagową przeniosło mnie na wieś, do babci. 20 prawie lat temu, w skwarny dzień, w cieniu bielonej chałupy czyściłam z babcią fasolkę. Później pewnie pobiegłam nad strugę pomoczyć nogi w płytkim strumyku, albo nazrywałam truskawek. Babcia sypała je cukrem, grube kryształy chrzęściły między zębami. I dziadek wtedy jeszcze żył, na wieczór zjadał drożdżowca babcinego z zsiadłym mlekiem a ja ganiałam po łące z ciotecznym rodzeństwem chowając się we mgle.

Sielsko prawda? tęskni się trochę - czasami bardziej, za osobami, zapachami, smakami i tym lekkim sercem.

Dziadka nie zdążyłam sfotografować, wtedy jeszcze nie brałam aparatu do ręki - ale babcia jest. Helena.



rocznicowo


Link 27.06.2008 :: 10:01 Komentuj (2)
rok temu napisałam esemesa do swojej przyjaciółki, napisałam o tym co czułam wtedy, że zakochana, że jest ktoś kto mi zawrócił w głowie kompletnie i że przestaję szukać bo już znalazłam. Napisałam a później go wysłałam. Automatycznie wybrałam osobę a wiadomość poszła nie do Marty a do Maćka - bohatera tej wiadomości :) Czyli odkryłam się całkowicie i na nic te słynne damsko męskie gry - poudaję, że mnie nie obchodzi mimo, że czekam na każdy telefon i że serce mi trzepocze gdy go widzę. Nic z tego - kawa na ławę ;) prawdę mówiąc miałam ochotę bić głową w ścianę.

ale na dobre wyszło :)





oho!


Link 27.06.2008 :: 10:09 Komentuj (1)
dzisiaj jedząc na śniadanie chleb maczany w oliwie pepperino z octem balsamicznym i oliwkami z riwiery wloskiej przypomniało mi jak ostatnio śmiał się M. że mnie zdemaskuje. Śmiał się bo - mimo że tu na blogu opisuję dania czasami dość wyszukane (pracochłonne, ciekawe, zdrowe, z dość drogich produktów) to tak naprawdę moją wielką słabością jest junkfood.

Nie mogłam się oderwać po ostałych po parapetówce czipsów i pełnej chemii salsy serowej co sera nie widziała. Nie mogłam bo w życiu bym sobie tego sama nie kupiła - ale w jednym pomieszczeniu bez ślinotoku już przebywać nie mogłam ;)

Więc tak - moje słabe punkty

*czipsy
*pizza (każde jej wcielenie, ta klasyczna z pieca jak i tłusta z telepizzy, nawet mrożona :/)
*kebab, chińskie jedzenie z budki
*lody z McDonalda
*i paskudne seropodobne sosy :)

moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina :)








kawa


Link 29.06.2008 :: 21:25 Komentuj (0)
jest 21:17 a ja kawę sobie popijam, nie z braku energii, z nadmiernej senności tylko z tego, że kawa kojarzy mi się z M. Poranki kiedy zabójcze słońce nie daje spać (okna od sufitu po podłogę, bez zasłon, bez niczego, na wschodniej stronie) i zapach kawy którą Maciek popija zbierając siły przed dniem.

Wczoraj nocowałam Michała (tundera) u siebie a Maciek bawił się na weselu. Tak sie nie fajnie złożyło że nie byłam tam z nim, za wcześnie podpisana umowa i efekt taki że ja na jednym ślubie a Maćko na drugim :)


Meczu jak widać nie oglądam, zamiast tego kolejny maraton RAWZARAWEM, by nadgonić, by mieć w tygodniu więcej czasu dla nas.

A co u Michała? u Michała dobrze - fajnie posłuchać, że mu się odpoczywa teraz z synkiem i żoną na urlopie, fajnie usłyszeć, że już niedługo na świat przyjdzie córeczka, z całej siły trzymam kciuki by Michał już wyczerpał swój limit pecha na najbliższe 50 lat.





Załóż bloga

Archiwum

2017
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec

Kategorie

plecone trzy po trzy(48)
moje smaki(27)
spotkane zjedzone pyszne(2)
kuriozalne(1)
się ukulturalniam(1)

Linki

* * * * Fotografia Ślubna i Artystyczna :)
* * * mój drugi, bardziej \"pracowy\" blog
* * czym się lena zajmuje
* najlepsze Forum Fotografów Ślubnych
ogladam i lubię
poczytuję:bookjunky
poczytuję:tunder
poczytuję i oglądam: Grześ
zaglądam: Janusz
o jak ładnie o jak pysznie
poczytuję i się śmieję:
poczytuje i się ślinię:
Fotografia Ślubna i Artystyczna PerfectMoment :)
oglądam: drawn
poczytuję i się śmieję:stardog
poczytuję i płaczę:postsecret

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl