szamaleny at ownlog '06

urlopik urlipik


Link 21.11.2008 :: 22:35 Komentuj (2)
się było, się wróciło, się myśli o następnym;)
trochę zdjęć powiesiłam tutaj : http://fotografiaperfectmoment.blogspot.com/2008/11/moja-lizbona.html

a kulinarnie co tam się działo?
kuchnia portugalska trochę mnie rozczarowała - z pewnymi wyjątkami oczywiście. Kapitalne świeże sardynki smażone/grillowane, przepyszne ciacha - zwłaszcza pasteis de nata ( ciacho w kształcie babeczki, ciasto przypominające francuskie, wypełnione kremem śmietanowym, można jeść posypane cynamonem - fantastyczne) esprosso o jakie ciężko w polsce - a tam w każdej pastelarii.

najlepszy posiłek zrobiliśmy sobie z Maćkiem sami, po zmobilizowaniu się by wyjść z domu przed 11 dotarliśmy na targ gdzie wykupiliśmy resztki świeżej dostawy krewetek. Półtora kilo :)
obraliśmy, obsmażyliśmy w oliwie (która nagrzewała się razem z kilkoma ząbkami czosnku) a po obsmażeniu wrzuciliśmy do gara z odrobiną masła, czerwoną ostrą papryczką drobno pokrojoną, solą, pieprzem i kolendrą, zalaliśmy winem. W życiu nie jedłam tak smacznych krewetek - ma to swoje minusy bo teraz każde krewetki jakie będę jadła będą blado wypadały przy tym prostym i nieziemskim posiłku.
Jako dodatki do krewetek wystąpiły oliwki (kupione też na targu - smakują kompletnie inaczej niż te słoikowe kupowane w POlsce) i całkiem niezłe białe wino.

Okryłam też moją ulubioną lizbońską restaurację - wstyd się przyznać ale była to "Kalkuta" z kuchnią indyjską ;) Trzy razy tam, zaciągnełam M. a zaraz po powrocie do Polski stęskniona za tym bogactwem przypraw sprawdziłam pobliską knajpę z kuchnią Indii. Rozczarowanie ogromne - nie ma wyjścia muszę sama pichcić :)

trochę zdjęć może co?


hmm zdjęć chwilowo nie będzie - jakieś kłopoty przy dodawaniu :(

sushi


Link 12.09.2008 :: 22:10 Komentuj (5)
olbrzymia chętka, a właściwie już CHĘĆ. Kto mnie zabierze na Sushi!!! Reklama: Sushi bar bielsko-biała

niedzielne leniwe gotowanie


Link 08.09.2008 :: 19:08 Komentuj (2)
dla mnie leniwe bo większość pracy zrobił Maciek, a ja wg jego wskazówek leżałam i pachniałam ;) Takie kucharzenie M-urodzinowe i z okazji możliwości spędzenia ze soba niedzieli.

Pochwała prostoty po raz kolejny, rozmrożone krewetki wrzucamy na rozpuszczone masło gdzie już wczesniej wcisneliśmy kilka ząbków czosnku. Dolewamy dobrego białego wina, pieprzymy, solimy, przykrywamy. Jemy z dodatkiem dobrego delikatnego pieczywa i schłodzonego białego wina.


A deserowaliśmy się z ciastem francuskim, ciacha nam troche popękały - ale dodało im to uroku ;) w środku podstawa były banany skarmelizowane z cynamonem plus wariacje owocowe, a to maliny a to mus brzoskwiniowogruszkowy. Pożerane z odrobina lodów waniliowych.




Dobre było.

Wracam do pracy, rawzarawemrawzarawem :)


oho!


Link 27.06.2008 :: 10:09 Komentuj (1)
dzisiaj jedząc na śniadanie chleb maczany w oliwie pepperino z octem balsamicznym i oliwkami z riwiery wloskiej przypomniało mi jak ostatnio śmiał się M. że mnie zdemaskuje. Śmiał się bo - mimo że tu na blogu opisuję dania czasami dość wyszukane (pracochłonne, ciekawe, zdrowe, z dość drogich produktów) to tak naprawdę moją wielką słabością jest junkfood.

Nie mogłam się oderwać po ostałych po parapetówce czipsów i pełnej chemii salsy serowej co sera nie widziała. Nie mogłam bo w życiu bym sobie tego sama nie kupiła - ale w jednym pomieszczeniu bez ślinotoku już przebywać nie mogłam ;)

Więc tak - moje słabe punkty

*czipsy
*pizza (każde jej wcielenie, ta klasyczna z pieca jak i tłusta z telepizzy, nawet mrożona :/)
*kebab, chińskie jedzenie z budki
*lody z McDonalda
*i paskudne seropodobne sosy :)

moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina :)








a jeszcze co do parapetówki


Link 21.06.2008 :: 11:59 Komentuj (1)
to nie powiem, najbardziej mnie ujęły prezenty kulinarne :)

zestaw świeżych ziół (oregano, bazylia, rozmaryn, kolendra, mięta, rukola, tymianek)

wino mołdawskie i ulubiony Maćkowy shiraz

i od Olity - pyszności z Włoch, oliwa z pepperoni, miód z truflami (do serów do serów :) ) ręcznie robiony makaron prosto z Italli , oliwki specjalne i czekoladki ręcznie robione


MNIAM
!


foccacia


Link 21.06.2008 :: 11:39 Komentuj (0)
piję dziś chłodną zieloną herbate wymieszaną z sokiem jabłkowym, lekkiego kaca leczę - lekkiego bo czy może być ciężki nawet po duzej ilości Mochito? :)

zrobiłam wczoraj foccacię - maszyna do chleba znów pokazała klasę, bo mi wystarczyło wrzucić produkty i wyjąć ciasto które mi później dwa razy z miski uciekło.
Do foccaci były dipy - salsa pomidorowa, raita z szczypiorkiem i granatem oraz tzatziki. By dopełnic miszmaszu kulturowego sałatki były dwie - grecka i turecka z kaszą kuskus i miętą. A później pojawiła sie jeszcze salsa serowa i naczosy. To wszystko z okazji parapetówki :)

to może przepis na foccacię? może komuś będzie się chciało zrobić - nawet ręcznie, wbrew pozorom proste to jest i banalne.
500g mąki chlebowej
300ml wody
3 łyżki oliwy
7g drożdzy instant
łyżeczka soli, odrobina cukru

ciasto wyrabiamy w maszynie, albo ręcznie ugniatamy, gdy już będzie sprężyste zostawiamy w misce do wyrośnięcia. Później znowu chwilkę pomiętosić, zostawić a na koniec podzielić jedną kulę na dwie mniejsze i rozciągnąć na placki. Placki zostawić by sobie chwilkę podrosły. Blachę na której je pieczemy warto natłuścić, tak jak i warto polać albo posmarowac oliwą wierzch ciasta.

ja do części dodałam zeszkloną i skarmelizowaną cebulkę, część była z oliwkami czarnymi które powtykałam na wierzchu, część z rozmarynek świeżym i cieniutkimi plasterkami pomidorów.

Pieczemy to ok 20 minut w temp 200 stopni, jeśli dodajemy na wierzchu dodatki to warto ciasto przykryć folią aluminiową, a zdjąć ją kilka minut przed końcem pieczenia - wszystko się upiecze a dodatki się nie spalą.

JA zrobiłam ciasto z 2 kg mąki, wyszły z tego 4 ogromne placki (coś jak duża pizza każdy) ale bardziej puchate i grubsze. Akurat by maczać to w sosie i nieelegancko ale jakże przyjemnie pochłaniać.

surowo


Link 19.06.2008 :: 21:59 Komentuj (0)
bo ostatnio jeśli ryba to sashimi jeśli mięso to najchętniej najlepsze i krwisto "blue" ostatecznie rare...


co sie dzieje?

papryka nadziewana


Link 12.06.2008 :: 20:14 Komentuj (1)
sie gotowało z Maćkiem wczoraj!
Maciek dostał pęczek rukoli i pęczek kolendry, trzeba było coś z tym zrobić. PO inspiracji przepisem znalezionym w necie wyszły nam papryki nadziewane kuskusem, z fetą i pomarańczami.
A więc idzie to mniej więcej tak.
4 - 5 papryki duże i kolorowe
z 200 gr kuskusu
opakowanie fety
pęczek kolendry
cebula
3-4 ząbki czosnku
kilogram pomarańczy

papryki przekrajamy, czyścimy i chwilę podpiekamy w piekarniku co by zmiękły
kuskus przyrządzamy typowo (woda +sól albo bulion)

przygotowany kuskus mieszamy z przesiekanym pęczkiem kolendry, drobno posiekaną cebulą, wyciśniętym czosnkiem i wyciśniętym sokiem z 2 pomarańczy (wyszło mi ok 0,5 szklanki)+sól+pieprz+odrobinacukru+łyżeczka startej skórki z cytryny

papryke napełniamy gotowym farszem, na to kładziemy kawałki fety i cząstki pomarańczy
zapiekamy 15 - 20 minut w 190 stopniach

do tego była sałatka banalnie prosta z rukoli

duży pęczek rukoli, pomarańcza albo i więcej ocet balsamiczny, oliwa, czosnek, sól, pieprz

przyrządzamy dressing i polewamy rukolę i pokrojone na kawałeczki pomarańcze, na czas jakiś do lodówki

do tej sałatki zabrakło mi kilku orzechów włoskich ale przebolałam

popijamy szprycerkiem czyli białe lekkie wino+lód+woda gazowana

smacznego!


KURCZAK KORZENNY MUGHLAJ - powtórka z rozrywki


Link 19.03.2008 :: 15:47 Komentuj (3)
Dzisiaj rano przypomniałam sobie przepis który zrealizowaliśmy z Maćkiem w sylwestra. Wklejam więc ponownie przepis:
KURCZAK KORZENNY MUGHLAJ
potrzebujemy:
Ok. 2,5 cm kawałek imbiru, obranego
4 ząbki czosnku, obrane
2 łyżeczki mielonego kminku
1 łyżeczka mielonej kolendry
½ łyżeczki suszonego Chili
4 łyżki stołowe mielonych migdałów (użyłam płatków które zmieliłam razem z resztą przypraw)
½ szklanki wody
5 ziaren kardamonu, startego (użyłam już sproszkowanego)
1 laska cynamonu, przełamana wpół
2 liście laurowe
4 ząbki czosnku
1/4 szklanki oleju
Ok. 1,5 kg udek kurczaka, każde przecięte na 2 części i oczyszcone z skóry i kostek
2 cebule, posiekane
1 kubek gęstego jogurtu (użyłam Zott naturalnego)
1 szklanka bulionu z kury
1/2 szklanki śmietany kremówki
1/2 szklanki rodzynek sułtańskich
1 łyżeczka garam masala (mieszanka goździka, gałki muszkatołowej, cynamonu, kminu, kolendry, kopru włoskiego, czarnego pieprzu i kozieradka.)
1 łyżka stołowa cukru
1 łyżeczka soli
3/4 szklanki płatków migdałów, pieczonych, do przybrania


co za bogactwo smaków i aromatów prawda? :)

co dalej?
Włóż imbir (obrany i pokrojony na mniejsze kawałki), czosnek, kmin, kolendrę i chili do miksera lub moździerza, zmiksuj. Dodaj mielone migdały i wodę, znów zmiksuj. Odstaw na bok.

Na dużej patelni podgrzej olej i dodaj kawałki kurczaka- w kilku turach, nie wszystkie naraz- gotuj aż podsmażą się z każdej strony, przełóż do naczynia.

Przyprawy i cebulę dodaj do oleju. Gotuj, ciągle mieszając, aż będzie miękka i lekko brązowa. Wlej zmiksowaną wcześniej pastę i gotuj wszystko, aż nabierze koloru. Mieszają dodaj pół kubka jogurtu, aby zrobił się sos, potem dolej bulion, kremówkę i rodzynki.

Podsmażonego kurczaka (i wszystkie soki, jakie z niego wyciekły) włóż z powrotem na patelnię i posyp mieszanką garam masala, cukrem i solą. Przykryj i gotuj na małym ogniu przez 20 min., sprawdzając czy mięso jest dokładnie ugotowane.


Przed podaniem posyp płatkami migdałów.

* * * * * więcej polskich wersji przepisów Nigelli możecie znaleźć na bardzo pomocnym blogu http://nigella-ucztuje.blogspot.com/


i tym razem zrobiłam zdjęcie :)
a kurczak pachnie bosko...





tylko brakuje mi do tego raity z granatem ech



jaki sylwester taki cały rok


Link 01.01.2008 :: 21:12 Komentuj (2)
pożyjemy zobaczymy :) Jesli przysłowie się sprawdzi to nie powinno być źle, dużo pracy - bo jeszcze tuż przed wyjściem z domu załatwiałam coś telefonicznie/@ z klientami, dobre jedzenie, picie bez upicia, trochę zabawy, trochę śmiechu i dobre towarzystwo.
Zdjęć nie będzie bo zapomniałam wziąść karty do aparatu (heh), ale nieskromnie powiem, że to co z Mackiem upichciliśmy przeszło wyobrażenie nasze i naszych gości.
Wiec dzisiaj tylko przepis, myślę że ten zestaw powtórzymy za czas jakiś to go wtedy przypomnę i umieszczę zdjęcia.
A więc - z inspiracji Nigelli (fanką się stałam i uważam panią N. za ideał seksu, rili)


KURCZAK KORZENNY MUGHLAJ
potrzebujemy:
Ok. 2,5 cm kawałek imbiru, obranego
4 ząbki czosnku, obrane
2 łyżeczki mielonego kminku
1 łyżeczka mielonej kolendry
½ łyżeczki suszonego Chili
4 łyżki stołowe mielonych migdałów (użyłam płatków które zmieliłam razem z resztą przypraw)
½ szklanki wody
5 ziaren kardamonu, startego (użyłam już sproszkowanego)
1 laska cynamonu, przełamana wpół
2 liście laurowe
4 ząbki czosnku
1/4 szklanki oleju
Ok. 1,5 kg udek kurczaka, każde przecięte na 2 części i oczyszcone z skóry i kostek
2 cebule, posiekane
1 kubek gęstego jogurtu (użyłam Zott naturalnego)
1 szklanka bulionu z kury
1/2 szklanki śmietany kremówki
1/2 szklanki rodzynek sułtańskich
1 łyżeczka garam masala (mieszanka goździka, gałki muszkatołowej, cynamonu, kminu, kolendry, kopru włoskiego, czarnego pieprzu i kozieradka.)
1 łyżka stołowa cukru
1 łyżeczka soli
3/4 szklanki płatków migdałów, pieczonych, do przybrania


co za bogactwo smaków i aromatów prawda? :)

co dalej?
Włóż imbir (obrany i pokrojony na mniejsze kawałki), czosnek, kmin, kolendrę i chili do miksera lub moździerza, zmiksuj. Dodaj mielone migdały i wodę, znów zmiksuj. Odstaw na bok.

Na dużej patelni podgrzej olej i dodaj kawałki kurczaka- w kilku turach, nie wszystkie naraz- gotuj aż podsmażą się z każdej strony, przełóż do naczynia.

Przyprawy i cebulę dodaj do oleju. Gotuj, ciągle mieszając, aż będzie miękka i lekko brązowa. Wlej zmiksowaną wcześniej pastę i gotuj wszystko, aż nabierze koloru. Mieszają dodaj pół kubka jogurtu, aby zrobił się sos, potem dolej bulion, kremówkę i rodzynki.

Podsmażonego kurczaka (i wszystkie soki, jakie z niego wyciekły) włóż z powrotem na patelnię i posyp mieszanką garam masala, cukrem i solą. Przykryj i gotuj na małym ogniu przez 20 min., sprawdzając czy mięso jest dokładnie ugotowane.


Przed podaniem posyp płatkami migdałów.


potrawa druga:
KORZENNY RYŻOWY PILAW

2 łyżki stołowe oleju
1 duża cebula, pokrojona
2 ząbki czosnku
3 ziarna kardamonu, starte
1 laska cynamonu, połamana na 3
1/2 łyżeczki nasion kminku
2,5 szklanki ryż basmanti
4 szklanki bulionu z kury
1/2 szklanki siekanych, pieczonych, migdałów, do przybrania
2-3 łyżki stołowe posiekanych, świeżych liści kolendry, do przybrania (się obyło bez)

Cebulę, czosnek, kardamon, cynamon, kmin podsmaż na oleju, aż cebula będzie zbrązowieje i zmięknie. Gotuj na średnim ogniu, ciągle mieszając ok. 10 min.

Dodaj ryż, dokładnie wymieszaj w garnku z cebulą, potem wlej bulion i doprowadź wszystko do wrzenia. Przykryj garnek i gotuj na małym ogniu przez 20 min.

Wyłącz ogień, zdejmij pokrywkę, połóż szmatkę na garnek i na nią znów pokrywkę. Możesz zostawić ryż na ok. 10 min. do 1 godz. Przed podaniem wymieszaj wszystko widelcem i dodaj migdały i kolendrę.

i
odświeżająca RAITA
1,5 kubka jogurtu naturalnego
3 pokrojone dymki
1 granat, ½ szklanki nasion z granatu
0,5 łyżeczki soli

W misce połącz wszystkie składniki, zostawiając trochę nasion granatu do przybrania. Dodaj soku wyciśniętego z granatu.

Wszystko wymieszaj razem, posyp nasionami granatu i podawaj schłodzone w miseczce.

* * * * * więcej polskich wersji przepisów Nigelli możecie znaleźć na bardzo pomocnym blogu http://nigella-ucztuje.blogspot.com/


Do tego podaliśmy jeszcze bagietki(taki misz masz kulturowy :)

mi najbardziej smakowało jak na talerzyk nałożyłam sobie kurczaka z dużą ilością sosu, obok kupka pilawu i kleks raity, od czasu do czasu maczałam w sosiku bagietkę i byłam w siódmym niebie.
O ile pamiętam to Nigella podawała ten przepis mówiąc, że starczy dla 8 osób, no cóż, nas było 4, na jeden posiłek poszło 3,4 korzennego kurczaka i 1,5 pilawu, a jak rano wstałam (bo padłam znacznie wcześniej niż chłopcy) mogłam tylko podziwiać dokładnie wyczyszczoną patelnie :)



mniam!

Załóż bloga

Archiwum

2017
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec

Kategorie

plecone trzy po trzy(48)
moje smaki(27)
spotkane zjedzone pyszne(2)
kuriozalne(1)
się ukulturalniam(1)

Linki

* * * * Fotografia Ślubna i Artystyczna :)
* * * mój drugi, bardziej \"pracowy\" blog
* * czym się lena zajmuje
* najlepsze Forum Fotografów Ślubnych
ogladam i lubię
poczytuję:bookjunky
poczytuję:tunder
poczytuję i oglądam: Grześ
zaglądam: Janusz
o jak ładnie o jak pysznie
poczytuję i się śmieję:
poczytuje i się ślinię:
Fotografia Ślubna i Artystyczna PerfectMoment :)
oglądam: drawn
poczytuję i się śmieję:stardog
poczytuję i płaczę:postsecret

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl