szamaleny at ownlog '06

przesilenie


Link 19.03.2010 :: 13:45 Komentuj (1)
obrastam i chciałabym tylko spać.


pstrągomania


Link 14.03.2010 :: 11:47 Komentuj (0)
jem ostatnio bardzo dużo ryb, dzięki temu że odkryłam na osiedlowym bazarku sklep z świeżymi rybami odkryłam dla siebie też pstrąga. Po wypróbowaniu kilku kompozycji przyprawowych znalazłam tą dzięki czemu ten mój pieczony pstrąg to poezja.
Kupujemy więc wypatroszonego pstrąga (dla jednej osoby)
myjemy go dokładnie, osuszamy, skrapiamy cytryną i kładziemy na folii aluminiowej (nie musimy go skrobać, łuski pstrąga sa tak delikatne że po upieczeniu stają się miękkie i niezauważalne, jeśli ktoś się jednak uprze to podobno metoda z druciakiem i miską z wodą jest najlepsza).

Tutaj posypujemy boki i środek ziołową pikantną solą (kupiłam taka w hurtowni wege)
pieprzem cytrynowym (sporo, jakieś 1/4 torebki na jedną rybkę)
czosnkiem granulowanym
cebulą suszoną

zawijamy i zostawiamy na jakieś 0,5 jeśli mamy czas, jeśli nie mamy to wrzucamy do piekarnika i ustawiamy temperaturę na 180-190 stopni.
Pieczemy krótko, jakieś 20 minut (u mnie po tym czasie pstrąg jest już miękki, widelec wchodzi w niego bez trudu, folię rozchylamy i dajemy mu się podbiec jakieś 10 minut z włączonym nawiewem.

to wszystko, mega proste do zrobienia, fenomenalnie smaczne i zdrowo/dietetycznie.
Wczoraj podane z sałatką z rukoli, sałatą kędzierzawą, kiełkami słonecznika, oliwkami i dressingiem czosnkowo musztardowo miodowym.

Ja jem ze skórą, Maciek bez, jest pysznie :).






dzisiejsze smaki


Link 21.02.2010 :: 21:08 Komentuj (0)
sporo ich było

naleśniki z mąki żytniej - to śniadanie, od dzisiaj jeśli domowe naleśniki to wlasnie takie, pełniejszy smak.

bundz z miodem gryczanym

zupa z dyni makaronowej, pikantna od papryczki chilli, dużej ilosci imbiru, odrobiny gałki, słodka od zeszklonej cebuli i delikatności dyni, rozgrzewa

creme brule  - ze skorupką skarmelizowanego cukru.


co oprócz tego

dużo milczenia. Gdybym miała opisać swoje ostatnie tygodnie to milczenie mogło by się wydawać przygniatającym. Ale nie jest. Chociaż Maciek twierdzi że ja już zdziczałam. 'Zaniedbałam wszystkich znajomych, odrzucam rozmowy przychodzące, sama się nie kontaktuję. Całe dnie rozmawiam z kotem, wieczorem witając Macka z lekkim zdziwieniem. O! człowiek!.



urodziłam się by zostać pustelnikiem z dluga brodą,


hej ho :)


Link 29.01.2010 :: 12:33 Komentuj (0)
wpadłam na bloga by odnaleźć zdjęcia które chciałam gdzieś pokazać i co się okazało? że czasami ktoś tu jeszcze wpada zostawiając ślad w komentarzach. Miło mi bardzo i czuję się zobligowana by po rocznej przerwie tu powrócić.Sama nie wiem od czego zacząć - może od podsumowania tego roku coś gdzieś zniknął.

wstyd się przyznać ale kulinarnie w tym roku było u mnie kiepsko. Nienauczyłam się żadnej potrawy która mogłabym się pochwalić - za to na ostatnim urlopie odkryłam uzależnienie od naleśników (pancake) z nutellą, bitą śmietaną i polewą truskawkową. Haniebne, haniebne :)

a fotograficznie co się działo?
działo się, pracowało się. Niestety to wszystko. Mało zdjęć dla siebie robiłam, czas to zmienić. Za to mam nową zajawkę okołofotograficzną, pokażę efekty pewnie niedługo, w zajawce używa się wosku, farb olejnych, terpentyny i oczywiście zdjęć. Ciekawi? :)

a w uczuciach co się działo?
też niewiele, nadal z tym samym mężczyzną co na blogu sie pojawiał.

nudy panie nudy :) 


oho :)


Link 22.01.2009 :: 10:19 Komentuj (8)
czytam po trzy książki na raz ( a każda ponad 500 stron :)) wysypiam się i piekę chleby. Trochę zgubiłam rytm tygodniowy i nadejście kolejnych dni mnie hmm zaskakuje? Pomimo jednej wczorajszej wpadki towarzyskiej z tym związanej podoba mi się to zagubienie i bycie na bakier z czasem. Jest tak inne od tego co było przez ostatnie miesiące. Jutro wybywam za miasto, gdzie w wielkim domu będę ja, dwa koty i pies. To dopiero będzie zabawa ;)

a chleby piekę takie:

 

ten tutaj to żytni razowy na zakwasie. Jest jakaś magia w tym że mając mąkę, wodę i sól można upiec chleb. I nie trzeba żadnych polepszaczy, drożdży, proszków do pieczenia


aaa i organizuję jakieś focenie na luty, czas wrócić do robienia zdjęć ;)

odpoczynek


Link 13.01.2009 :: 15:38 Komentuj (0)
kilka dni temu oddałam ostatni album kończąc tym samym mój ślubny sezon 2008 :) Mam teraz kilka tygodniu luzu - hektolitry czerwonej i zielonej herbaty, mój wielki kubek i kolejne połykane książki. Jeszcze muszę się dostosować do tego rytmu, ciągle gdy budzę się rano jest we mnie niepokój - musisz wstać! musisz coś zrobić! usiądź do komputera! odpowiedz na maile! Ato nie tak... mogę się pobyczyć teraz w łóżku do 12 (chociaż nie potrafię ;)) mogę spędzić 8 godzin pod rząd czytając kolejne książki (to potrafię :):) mogę się gapić przez okno na swoją ulubioną latarnię zaokienną (tak - mam taką, najbardziej lubię gdy jest wieczór, ona w dół puszcza żółty trójkąt światła a ja w tym świetle widzę zacinający deszcz. To lubię)
Mam chęć porysować, pomalować, rozmalować się w barwach i czuć ogarniający spokój i lenistwo.

urlopik urlipik


Link 21.11.2008 :: 22:35 Komentuj (2)
się było, się wróciło, się myśli o następnym;)
trochę zdjęć powiesiłam tutaj : http://fotografiaperfectmoment.blogspot.com/2008/11/moja-lizbona.html

a kulinarnie co tam się działo?
kuchnia portugalska trochę mnie rozczarowała - z pewnymi wyjątkami oczywiście. Kapitalne świeże sardynki smażone/grillowane, przepyszne ciacha - zwłaszcza pasteis de nata ( ciacho w kształcie babeczki, ciasto przypominające francuskie, wypełnione kremem śmietanowym, można jeść posypane cynamonem - fantastyczne) esprosso o jakie ciężko w polsce - a tam w każdej pastelarii.

najlepszy posiłek zrobiliśmy sobie z Maćkiem sami, po zmobilizowaniu się by wyjść z domu przed 11 dotarliśmy na targ gdzie wykupiliśmy resztki świeżej dostawy krewetek. Półtora kilo :)
obraliśmy, obsmażyliśmy w oliwie (która nagrzewała się razem z kilkoma ząbkami czosnku) a po obsmażeniu wrzuciliśmy do gara z odrobiną masła, czerwoną ostrą papryczką drobno pokrojoną, solą, pieprzem i kolendrą, zalaliśmy winem. W życiu nie jedłam tak smacznych krewetek - ma to swoje minusy bo teraz każde krewetki jakie będę jadła będą blado wypadały przy tym prostym i nieziemskim posiłku.
Jako dodatki do krewetek wystąpiły oliwki (kupione też na targu - smakują kompletnie inaczej niż te słoikowe kupowane w POlsce) i całkiem niezłe białe wino.

Okryłam też moją ulubioną lizbońską restaurację - wstyd się przyznać ale była to "Kalkuta" z kuchnią indyjską ;) Trzy razy tam, zaciągnełam M. a zaraz po powrocie do Polski stęskniona za tym bogactwem przypraw sprawdziłam pobliską knajpę z kuchnią Indii. Rozczarowanie ogromne - nie ma wyjścia muszę sama pichcić :)

trochę zdjęć może co?


hmm zdjęć chwilowo nie będzie - jakieś kłopoty przy dodawaniu :(

narzekalnia


Link 29.09.2008 :: 15:01 Komentuj (1)
musze się przyznać że mam chwilowo dość. Dość przeziębienia z którego nie mogę wyleźć od 2 tygodni, kręgosłupa co mnie boli od miesiąca, oczu co szczypią, głowy co boli.

A tak naprawdę to problemem jest to że pracuje ostatnio o wiele za dużo, z trudem wyłapując jedno wolne popołudnia dla siebie na tydzień.

Ale mówię sobie Ewka, jeszcze tylko miesiąc, dasz rade! Więc dam radę nie? wracam do moich rawów, dziś znów kilkunastogodzinny maratonik.



cd


Link 20.09.2008 :: 22:55 Komentuj (3)
może nie do końca w temacie.
Tak dużo jest starych kobiet wokół nas. Samych. Zastanawiałam się niedawno - jak to jest - przeżyć swoje 70, 80, 90 lat, większą część przy boku kogoś kogo już nie ma i mieć świadomość, że wiele już za nami. Że już nie ma szans by dokończyć pewne rzeczy bądź je zacząć. I być samą z tą myślą.

plecone trzy po trzy


Link 20.09.2008 :: 21:32 Komentuj (1)
niedawno wróciłam z kolejnego reportażu, patrzyłam na czyjeś bardzo szczęśliwe chwile - myslę że stąd ten wpis i przemyślenia. Będzie o szczęściu.
Pamiętam szkołę podstawową jako wiele lat złudzeń, wiem że chciałam byś wtedy kimś innym niż byłam i najczęściej udawało mi się myśleć że, jestem kimś innym. Takie lizanie ciastka przez szybę.
Później liceum - dojrzewanie itepe, najczęściej byłam nieszczęśliwa bądź wydawało mi się, że jestem. Takie poczucie nieszczęśliwości typowe dla lat nastu. Liceum się skończyło, zaczeły się studia, jakaś praca - i poczucie że nie robię tego co sprawia mi frajdę. Kilka lat zajeło mi by podjąć decyzję (a właściwie kilka decyzji) które doprowadziły do tego że jestem tu gdzie jestem.
A właśnie - jestem tu i teraz. I od mniej więcej dwóch lat czuję że jestem szczęśliwa. Bywam zmęczona, bywam w złym nastroju, czasami tak bardzo nie lubię siebie że nie wychodziłabym z domu najchętniej ale jestem szczęśliwa. Pogodziłam się z tym, że pewnych rzeczy nie zmienię, że nie wpasowuję się w kilka schematów które dla wielu są wyznacznikiem tego jakim trzeba być i jak wyglądać by zasłużyć na to co dobre. Już wiem, że to nie tak, to nie jest prosta gra dla dzieci kiedy trzeba było dopasować kształty klocków by zapełnić planszę. I ból jest gdy się nie pasuje w jakiś wzór. Nie pasuję w wzory wycinane przez wielu ale zasługuje na to co dobre.
Więcej emocji do siebie dopuszczam, ufam tez w takim stopniu w jakim nie myślałam, że mogę.
Tak to jest.
Powoli widzę też w jakim kierunku chcę iść, gdzie się znaleźć za kilka lat, kilka rzeczy naprostować ale nei na siłę, powoli - w swoim rytmie. Chciałabym by te osoby które są teraz przy mnie były też za te kilka lat obok. Ale jeśli ich nie będzie - to tez dam sobie radę.
Na razie cieszę się codziennie z kilku rzeczy, wysyłam esemesy o tym że dobrze że ktoś jest, dużo pracuję i oglądam z boku sytuacje które są dla innych ważne. Fajnie jest.





Załóż bloga

Archiwum

2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec

Kategorie

plecone trzy po trzy(48)
moje smaki(27)
spotkane zjedzone pyszne(2)
kuriozalne(1)
się ukulturalniam(1)

Linki

* * * * Fotografia Ślubna i Artystyczna :)
* * * mój drugi, bardziej \"pracowy\" blog
* * czym się lena zajmuje
* najlepsze Forum Fotografów Ślubnych
ogladam i lubię
poczytuję:bookjunky
poczytuję:tunder
poczytuję i oglądam: Grześ
zaglądam: Janusz
o jak ładnie o jak pysznie
poczytuję i się śmieję:
poczytuje i się ślinię:
Fotografia Ślubna i Artystyczna PerfectMoment :)
oglądam: drawn
poczytuję i się śmieję:stardog
poczytuję i płaczę:postsecret

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl